niedziela, 9 marca 2014

My happy time




                                                                Witajcie moi Drodzy Czytelnicy.
Za nami kilka burzliwych komentarzy odnośnie mojej nieobecności na blogu. Nie chciałam tłumaczyć się 
w komentarzach ponieważ nie wszyscy moje wypociny przeczytają i nadal będą żyć w niewiedzy ;)
Otóż bloga nie skasuję (takie były propozycje niektórych z Was) po co wówczas miałabym go prowadzić przez te wszystkie lata wstecz?
Owszem postów wcale nie musi już być lub co jakiś czas ale jak o tym mówię że będę dodawać posty raz na miesiąc to bardzo się bulwersujecie "...lepiej żebym wcale nie dodawała..." itp. Więc może faktycznie racja, może lepiej jak nie będę póki co prowadzić bloga aż do momentu kiedy ponownie mi się zachce.
Dlaczego? Otóż życie rodzinne dało mi taką satysfakcję, że szkoda mi marnować czasu na robienie zdjęć, 
obróbkę i pisanie posta, to jest bardzo czasochłonne.
Naprawdę szkoda mi na to czasu, zwłaszcza gdy widzę mojego kochanego synka, który chcę się pobawić z mamusią a nie patrzeć jak siedzi przed laptopem po pracy. A gdy już śpi wolę czas wolny spędzić z mężem, zresztą nie będę Wam tu pisać o moim życiu prywatnym, co robimy wieczorami itp.
Po prostu albo pozwolicie mi bez grymasów dodawać posty raz na miesiąc albo wcale. Blog nie był tworzony po to aby zrobić jakąś tam "karierę" tak jak napisała to jedna z czytelniczek a po to żeby kiedyś w przyszłości był dla mnie pamiątką.
Tak jak wcześniej powiedziałam jestem zakochana w moim życiu rodzinnym i szkoda mi czasu na bloga, który był świetną sprawą za czasów panieńskich... 
Teraz odkrywam jeszcze piękniejsze uroki życia i cieszę się przede wszystkim nimi :)
Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo cierpliwości :))) 
Nie jest to zapewne koniec ale codziennie zapewniam Was, nie będzie po co wchodzić na blog EWIBAR. 
Jeśli już chcecie wpadajcie raz na jakiś czas :) A może akurat coś się pojawi... 
A tym czasem dzielę się z wami jeszcze jednym wspaniałym momentem z mojego życia ;)



niedziela, 8 grudnia 2013

Sypialnia

W dzisiejszym poście chciałam zaprezentować Wam sypialnię. Jak większość naszych pomieszczeń jest jeszcze nie wykończona.
Łóżko nie stoi tam gdzie ma stać, brakuje w niej dodatków, narzuty na łóżko, zdjęć, szafek nocnych zrobionych ze skrzynek na owoce oraz ostatecznych kinkietów (te pójdą do wymiany).
Ale jakiś zarys już jest... Łóżko to robota męża, zrobił mi nim niesamowitą niespodziankę! WOOOW! Dziękuję :*
Póki co panuje tu mroźna biel ale myślę przełamać ją dodatkami w miętowym odcieniu. Zobaczymy...
Z sypialni oczywiście wchodzi się bezpośrednio do garderoby z poprzedniego postu. Siedzisko przy łóżku to moje ulubione miejsce w naszej sypialni, a książka plus gorąca czekolada są "zabijakiem" czasu w te długie wieczory kiedy męża nie ma a maluszek już śpi :)







poniedziałek, 18 listopada 2013

Moja garderoba

W końcu! Zaczynam serię postów na temat naszego mieszkania, co prawda nie jest ono jeszcze do końca skończone ale Wasza niecierpliwość albo i cierpliwość skłoniła mnie do tego aby pokazać Wam co nie co :) 

Na początek przedstawiam Wam najmniejsze pomieszczenie - to garderoba, jest naprawdę nieduża, ma tylko 6 m2 ale mieści się w niej wszystko co niezbędne. Najważniejsze, że udało nam się wygospodarować na nią miejsce! Nie wyobrażam sobie zmieścić tych wszystkich rzeczy w sypialnianej szafie. A jest ich dwa razy więcej ale przed zdjęciami robiłam porządek i większość wylądowała w pralni i na strychu. Zostawiłam tylko te ubrania które rzeczywiście najczęściej noszę. 











sobota, 2 listopada 2013

Jewelry

Kilkakrotnie zostałam poproszona aby pokazać Wam jak przechowuję biżuterię. Otóż tę fajniejszą trzymam w specjalnym kuferku/ szkatułce, którą kupiłam w Tchibo... ha, ha, ha! Właśnie przypomniałam sobie śmieszne reklamy tej marki :D ale tak, to prawda, przejrzałam całe allegro i ta rzeczywiście była najfajniejsza i jak dla mnie najpraktyczniejsza. Reszta biżuterii, która tu się nie mieści została w mojej toaletce. 

Pytacie czy pokażę Wam w końcu nasze mieszkanie - zrobię to. Chciałam zaczekać aż wszystko sobie wykończymy ale nie wiadomo kiedy to nastąpi więc postaram się kilka kadrów wrzucić na bloga. 












wtorek, 1 października 2013

Time for pizza

Dziś mam dla Was propozycję nie modową a kulinarną :)
taką jaką najbardziej lubię, szybką i przede wszystkim pyszną :)
Pewnie większość z nas bardzo lubi pizze, a domową to już w ogóle mniam mniam, prawda?
Ale gdy pomyślimy o cieście odechciewa nam się wszystkiego ;)
Przynajmniej ja tak mam, gdybym siedziała w domu całymi dniami to czemu nie, wypróbowałbym różne przepisy by w końcu odkryć ten jeden idealny, ale że jest jak jest, wracam do domu po 17:00 nie chce mi się eksperymentować i w ten czas wyciągam z lodówki gotowca, wcześniej nie widziałam w naszych sklepach takich rozwiązań więc mama przywoziła mi owe ciasta z Niemiec, teraz jednak można już je znaleźć np. w Tesco czy w Biedronce.
Reszta to już bajka, smarujemy ciasto oliwą i specjalnym sosem lub przecierem pomidorowym i kładziemy na nią co tylko chcemy. To co lubimy najbardziej ;) Ja z dwóch ciast zrobiłam cztery różne smaki, tak by każdemu dogodzić ;)
Ciasto jest naprawdę bardzo dobre!

Smacznego :)